• Zawody

    Dogtrekking Katowice – Biegnij z Psiakiem 09.06.18

    Tak to nam wyszło, że dogtrekking mieliśmy tydzień po tygodniu : ) Po hard corowym Szczyrku przyszedł czas na Katowice i trasę 15 km : ) Tym razem znów w teamie, wyciągnęłam tatę i razem stawiliśmy się w Parku Kościuszki : )

    Ta impreza to już chyba 3 o ile dobrze pamiętam z opowieści organizatorów, ale w naszym wypadku byliśmy tam po raz pierwszy. Bardzo bliziutko, bo jechaliśmy niecałe 40 minut, w parku czekały już Panie w biurze organizatorów wiec można było ustawiać się w kolejce po odhaczenie i zapłatę. Ludzi nazbierało się tyle, że starty zostały troszkę przesunięte i nasz start zaczął się o 10;20. W czasie oczekiwań Navi i Acco mieli czas na nowe znajomości i rzecz jasna wyrywali same suczki : D śmiech na sali co Navi wyprawiał przy dziewczynie samojeda : D W takim rozanielonych humorach miały przynajmniej lepszy start : D

    Mieliśmy mapkę, ale jak się okazało były też strzałeczki więc nie do końca trzeba było się mapą posługiwać. Ruszyliśmy biegiem, potem trochę zwolniliśmy bo tata zostawał w tyle, i zaczęliśmy truchtać przez jakieś pierwsze 5 km. Potem zrobiliśmy sobie szybki marsz, i dopiero przy końcu znowu troszkę podbiegaliśmy : )

    Trasa prowadziła przez park, lasek, ulice, troszkę przy domach. Ogólnie byłam mega pozytywnie zaskoczona jak Katowice są pięknym miastem : ) Mijaliśmy ulice z domami gdzie była cisza i spokój, coś jak u nas w mieście. Dodatkowo kiedy kończyła się uliczka wchodziło się do lasu <3 Bajka! Były parki, dostosowane do biegaczy, rowerzystów, spacerowiczów : ) Miejsca na odpoczynek, na czytanie książek, na słuchanie ptaszków : D Mijaliśmy trzy stawy, które no kurde mi kojarzyły się zawsze z centrum handlowym, a tu woda, piękna, kajaczki, plaża, ludzie w wodzie : ) Poznaliśmy Katowice znów z pięknej strony : ) Znów, bo “Dogtrekking Katowice” już w kwietniu pozwoliły nam pozwiedzać Kato pięknymi okolicami : )

    Przy końcu trasy mieliśmy przed sobą jeszcze jedną parę, która napewno była w teamie, wyprzedziliśmy ich w pewnym momencie, ale złapały nas światła i zanim się zaświeciły to wszyscy nas dogonili : D Światło zmieniło się na zielone, i wszyscy ruszyli, my znów byliśmy w tyle. Ostatnie metry przed metą zadecydowały o wszystkim, ponieważ chłopaka przed nami złapał skurcz : ( Wyprzedziliśmy i wbiegliśmy na metę przed nimi, oni ciut później, wtedy usłyszeliśmy że my mamy 2 a oni 3 miejsce i jeszcze sobie gratulowaliśmy na mecie. Jednak po wszystkim okazało się, że para za nami miała 4 a my 3 . Kurczę no mówcie co chcecie, że rywalizacja, ale było nam mega przykro z tatą, że tak wyszło. W sumie nasze Endomondo pokazało nam czas 1:47 minut, bo pięć minut wcześniej włożyłam z włączonym endomondo telefon do plecaka : ) Na dyplomie 1;57 : ) No i tak czekaliśmy na rozdanie nagród już oficjalne,  dostaliśmy uściski łapek od organizatorów, władz miasta, wręczyli nam puchar i drobny upominek : )  Sam fakt pucharka, medali i tego 3 miejsca mega nas ucieszył : D Tym bardziej tatę który dobiegł już resztkami sił : )

    Mega pozytywny dzień i jeszcze lepiej się zakończył : ) Pierwsze nasze jakiekolwiek znaczące miejsce w dogtrekkingach :  ) Teraz dla mnie przydałoby się tylko trenowanie mapy, bo to jakoś mnie hamuje w wystartowaniu samej : D  Piękną fotorelację zawdzięczamy https://www.facebook.com/sheriontour/  zapraszamy na ich fanpejdż!