• Zawody

    IV Bieg Mikołajowy 08.12.2018 Jaworzno

    Grudzień miał być już od początku miesiącem odpoczynku i powolnego zasypiania w sen zimowy 😀 Jednakże biegowa impreza była tak blisko nas, a w dodatku dziewczyny Passionblog for dogs zorganizowały możliwość wystąpienia z psami, że ciężko było się nie skusić 😉

    Impreza w Jaworznie,  pod nazwą IV Bieg Mikołajowy, odbyła się 8 grudnia. Tak więc przed był lekki znak zapytania, czy pobiegniemy w śniegu czy będzie zimno. W rezultacie śniegu nie było, było lekkie błotko przy starcie 😀 Zimno za to było, chociaż podczas biegu rzecz jasna było znowuż za gorąco, bo oprócz opaski założyłam jeszcze czapę miklołaja która grzała niemiłosiernie 😀

    To pierwsza nasza taka impreza, gdzie było tyle ludzi. Na stronie internetowej ponad 400 zgłoszonych uczestników, większość to biegacze na trasie 5 km i 10 km. Dla psiarzy umożliwione też trasy 5 i 10 km, i była nas porównując do ludzi bez psów garstka 🙂 Startowaliśmy wszyscy razem, czyli piątka i dziesiątka, ludzie bez i z psami. My z psiurkami mieliśmy być na samym końcu startu. Szkoda, tylko że nie podzielono starty przynajmniej na dwie tury, bo ciężko było się przebić na początku 🙂 Trasa była dosyć przyjazna, biegliśmy większość trasy przez ścieżki hmm łąkowe tak bym to nazwała 🙂 Było więc przyjemnie, chociaż mieliśmy też kilka wzniesień, których bardzooo nie lubimy, ale jakoś przetrwaliśmy 😀

    Przez całą drogę zastanawiałam się czy będziemy klasyfikowani jako mężczyźni i kobiety na poszczególnych kategoriach, czy tylko kategoriach 😀 Moje myśli tym bardziej krążyły mi po głowie, bo koło siebie biegłam z kilkoma psiakami i co chwilę zmienialiśmy się czołówką. Sama końcówka biegu była bardzo przyjemna, bo z górki! 😀 Nadało nam to troszkę pędu, i wpadliśmy na metę dowiadując się, że mamy 1 miejsce w biegu na 5 km 😀

    Czas jaki pokonaliśmy trasę to 28 minut, może i mielibyśmy jakieś 3-4 minutki lepszy wynik, bo czasem faktycznie ciężko było przebić się przez ludzi, zwłaszcza na początku 🙂 Ale i tak jestem mega pozytywnie zaskoczona, bo liczyłam się z tym, że biegacze bez psów mogą trochę na nas krzywo patrzeć (doświadczenia z życia codziennego :D), jednakże nie było takich sytuacji 🙂

    Po skończeniu biegu mieliśmy jeszcze trochę czasu, więc udaliśmy się na godzinkę na spacer po pobliskich łąkach. Unormowaliśmy oddechy, odpoczęliśmy aż to takiego stopnia, że aż chłodkiem trochę powiało 🙂 Wracając na rozdanie zdążyliśmy w sam raz, czekaliśmy jakieś 15 minut i prawie ogłosili zwycięzców 🙂  Największą nagrodą dla chłopców niewątpliwie była suczka z drugiego miejsca 😀 Podium było stosunkowo blisko, więc izolowanie ich od dziewczyny obok było dosyć uciążliwe 😀

    Kolejny świetny dzień spędzonych na zawodach, ja bardzo szczęśliwa, pieski też bo zaliczyły bieganko i spacer 🙂 Tym samym tak kończymy 2018 rok, i już myślimy co będzie w kolejnym 😀

    fot. Mariusz Kowalski