• Zawody

    VIII Tyski Dogtrekking – 07.09.2019 Tychy

    Z niecierpliwością czekaliśmy na datę kiedy to Tychy od których wszystko się zaczęło zostanie wyznaczona. Wypadło idealnie, bo żadna impreza się z nią nie pokryła, dodatkowo prognoza pogody była optymistyczna na bieganie bo deszczowo – choć w rezultacie nie było – i max 22 stopnie. Impreza została wyznaczona na dzień 7 września, który wypadał w sobotę.

    To już nasza 7 edycja na której jesteśmy, opuściliśmy tylko pierwszą : ) Na drugiej edycji, a mojej pierwszej byłam sama z Acco, później zaczęłam startować z chłopakiem w kategorii rodzinnej na trasie zawsze najmniejszej, a dotychczas wynosiła ona około 15 km. W tym roku organizatorzy postanowili zrobić trasę 8km oraz 16 km – no no tylko na papierze ; P wychodziło ciut więcej : D Jako że chcieliśmy trasę przebiec z miarę fajnym czasem, i oczywiście krótsze trasy wybieram też ze względu na Acco, który dalej ma super kondycję i potrafi ze mną przejść bardzo dużo km, ale bieg to już inny wysiłek : )

    W tym roku wszystko przebiegało tak bardzo spokojnie i płynnie jakby nie patrzeć. Na spokoju odbiliśmy się na przeglądzie wet. i w rejestracji. Zanieśliśmy rzeczy do auta, pochodziliśmy z psami, chwilę siedzieliśmy żeby poczytać mapkę, i tak jakoś zleciało do 10. Zawodników w naszej kategorii i długości trasy było 49,  początkowo różnice były stosunkowo nieduże w odległościach między nami, potem zaczęło się już to powolutku zacierać. Biegliśmy standardowo bo wyszło nam średnie tempo 6;36”. Trasa w tym roku mega <3 Zawsze z dogtrekkingu w Tychach wracaliśmy uciorani błotem, mokrzy, pokłóci pokrzywami, podrapani ostrężynami. W tym roku był luz blues : D Trasa była bardzo prosta, punkty bliziutko od miejsca biegnięcia trasy więc nie było problemu ze znalezieniem wszystkiego. Na trasie był też bufet, z tysiącami pyszności, gdzie z wielkim smutkiem czas nas gonił (i inni uczestnicy :D) więc wzięliśmy po kubku wody, Danio na wynos i polecieliśmy dalej. I tak naprawdę od tego momentu biegliśmy z super dziewczyną i jej turbo jack russel terierem, oraz naszymi znajomymi dogtrekkingowcami ze Śląska. Na metę dobiegliśmy w czasie: 1h 03min 20s, a zaraz za nami minutkę później był właśnie znajomy zespół : ) Pierwsze miejsce też wybiegali nasi znajomi z imprez : D Trasa teoretycznie przewidziana na 8km, wszystkim wychodziła na pomiarach 10km : D Niezmiernie się cieszyliśmy, że w końcu udało stanąć się na pudle w Tychach : ) Trzeba było co prawda zmienić trasę na krótszą : D Teraz będzie można mówić do siedmiu razy sztuka : D