Fotorelacja,  Zawody

Dog Run 25.08.2018 Kraków

Nasz pierwszy wyjazd całkowicie biegowy 🙂 Wczoraj uczestniczyliśmy w zawodach Dog Run w Krakowie na trasie 6 km. Ze względu na czas kiedy była organizowana impreza i godzinę, już wcześniej miesiąc przed zapisami stwierdziłam, że Akusia nie mam co męczyć i zabierać. Były przecież afrykańskie upały, a bieg miał zacząć się o 12;30. Tak więc na liście pojawiłam się tylko z Navim 🙂

Trasy były dwie, 3 km i 6 km. Trójka była nazwana sprinterską, więc stwierdziliśmy że odpadamy z tego 😀 Poszliśmy więc spróbować swoich sił na bieg główny czyli szósteczkę. Pogoda trochę spłatała figla, choć według mnie bardzo przyjemnego i wcześniej padał deszcz i na dworze ogólnie się schłodziło. Dla psów było to mega pomocne , ale też dla ludzi 🙂 Generalnie wysiadając z auta trzęsłam się jak galaretka, nawet Pani w biurze zawodów proponowała żebym poszła po ciepłą herbatę 😀  Poszliśmy się troszkę rozgrzać i mądra zostałam w długim rękawie, z przypiętym numerkiem na przodzie. Już podczas połowy pierwszego kółka chciałam ściągnąć tą bluzę, ale nie było jak przez numer 😀 Tak więc czułam tylko jak moja twarz coraz bardziej piecze i jest czerwona

Trasa była wyznaczona tak, że musieliśmy przebiec 6 okrążeń, czyli wypadało po 1 km na każde jedno. Ruszyliśmy jak z bata, ale po jakiś 10 fulach zatrzymał nas skutecznie labrador obserwujący koło wyznaczonego toru, Navi zaplątał sobie łapę, a mi pod nogę wpadła linka, więc brawo dla osób które stały tak blisko przy startowaniu psów .. Wtedy są największe emocje w psich główkach więc mają mega parcie, ale potem już było ok 🙂 Pieseczki przy liniach stały, ale Navi wyłączył się na tyle że miał je w nosie 🙂 Z resztą potem nasz bieg był spokojniejszy. Pan komentujący dobrze podpowiadał, żeby nie szaleć na początku a zostawić sobie siły na koniec 😀 Generalnie my biegliśmy praktycznie w jednym tempie, choć patrząc na pomiary każde kółeczko  było dla nas coraz dłuższe 😉 Przy ostatnim okrążeniu stwierdziłam, że fajnie było włączyć  małego turbo speeda i w końcu kogoś wyprzedzić idąc za radą Pana komentującego 😀 Tak więc zebrałam resztki sił, Navisio ogarnął przód przód, przebieraliśmy łapkami jak szaleni, nasze nóżki robiły coraz większe kroki, i przed metą, ostatnie metry, wyminęliśmy dwie dziewczyny 😀

Jak się potem okazało bardzo możliwym stał się fakt, że to wyminięcie spowodowało zajęcie 3 miejsca w kobietach. Czekaliśmy jednak na oficjalne wyniki na internecie, ponieważ podczas imprezy nagradzane były kategorie 3 i 6km, bez podziału na kobiety i mężczyzn. Tak więc z Panami na tej imprezie nie mieliśmy szans, wymiatali jak szaleni 😀 Wygrał Pan  zeszłorocznej edycji  (trener triathlonu), który faktycznie nie miał łatwego zadania bo jego suczka postanowiła raz wysunąć się z szelek, a potem też były chyba jeszcze jakieś przeprawy z biegiem, ale już się nie wsłuchiwałam 😀 Tak więc nadgonić taką stratę jak miał to jednak wyczyn 🙂

Wróciliśmy do domu jednak z wielkimi uśmiechami, 3 miejsce w kobietach to coś mega 🙂 18 miejsce na 48 uczestników również 🙂 Jeszcze jadąc samochodem do Krakowa, chciałam tylko nie dobiec ostatnia, bo rano doczytałam, że główną nagrodą jest 800 zł (wczas nie? :D) To sprawiło, że moje myśli zaczęły krążyć, że na imprezie zjawią się sami najlepsi z najlepszych, którzy będą chcieli zgarnąć ten czek 😀 Suma summarum nie wypadliśmy najgorzej i zaliczyliśmy swoją pierwszą, całobiegającą psią imprezę 🙂 Do domu przywieźliśmy też piękny medal, który już zawisnął z innymi i wyróżnia się swoim wyglądem <3

W nazwie biegu jest również słowo dobroczynny bieg z psami, ponieważ 10 zł z każdego wpisowego było przekazywane dla Fundacji La Fauna, jeśli ktoś narzekał, że mało, i że kwota startowego była za duża, to przecież mógł nie brać udziału w zawodach a przelać tą kwotę na fundację 🙂 Albo wziąć udział w biegu i dodatkowo jeszcze wspomóż tą czy inną fundację 😉 Czasem ludzie rozpoczynają gównoburze bez pomyślunku większego 🙂

Czekamy na imprezę za rok 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.